Gabriela
Książkowe nihil novi
Kupiłam debiut Gillian Shields ze względu na tematykę dotyczącą mistyki i magii(mając w pamięci półki z napisem "literatura młodzieżowa", uginające się od "Domów Nocy", "Światów Nocy" czy "Akademii Wampirów" - jakby młodzieży nic innego nie interesowało...). Ochoczo zabrałam się do czytania, jednak mój entuzjazm zaczął szybko opadać. Za szybko...
Może zacznę od tego, że książka niczego nie wnosi do literatury paranormal romance... Autorka za bardzo zapatrzyła się na inne książki z tego gatunku. Romans Evelyn "Evie" Johnson i Sebastiana Jamesa Fairfaxa... jest nienaturalny i zbudowany bardzo schematycznie. Evie, do bólu rozsądna, nieromantyczna i zwyczajna nastolatka(dość irytująca) oczywiście nie może żyć bez Sebastiana, przedkłada uczucie nad wszystko inne i wybacza ukochanemu wszystkie straszne czyny, które popełnił w przeszłości. Jej zakochanie jest przesadnie wzniosłe, biorąc pod uwagę jej rzekomy rozsądek. No, ale miłość wszystkim odbiera rozum, cóż zrobić... Evie nazywana jest "dziewczyną znad morza", posiadającą amulet o wielkiej mocy... to wszystko jest zupełnie nieadekwatne do jej pospolitości, które cechuje zresztą większość bohaterek romansów paranormalnych. Jednakże tytułowy Nieśmiertelny - Sebastian, urodzony przed stu laty - odnajduje w Dziewczynie Znad Morza piękno. Kieruje nim przede wszystkim dobro Evie. Mimo, że złożenie jej w ofierze uratowałoby go od zguby, nie chce zrobić ukochanej krzywdy... Kiedyś był zły i egoistyczny, ale miłość go odmieniła, teraz odkrył w sobie empatię... Jakie to romantyczne... Jakie to wzruszające... Jakie to... oklepane. Ani krztyny "tego czegoś od autora". Książka zawiera też pamiętnik lady Agnes, dziewczyny z XIX wieku, obdarzonej wielką mocą. Ona też kochała Sebastiana, zrobiłaby dla niego wszystko, ale wiedziała, że nie to nie byłoby dobre. Pomysłowości tu, że ach! Przynajmniej pamiętnik wnosi coś do powieści i sprawia, że dowiadujemy się trochę więcej odnośnie miejsc w tej książce, mocy i Sebastiana. Sam temat mocy nie jest dostatecznie rozwinięty, te wezwania żywiołów absolutnie mnie nie przekonują, nie rozumiem do końca idei tej magii. Jedyne, do czego nie mam zastrzeżeń to gotycki klimat starej szkoły i tajemnica i niebezpieczeństwo, jakie się w niej kryją.
Ja wiem, że pani Shields debiutowała tą powieścią. Ma prawo do niedociągnięć i wybaczyłabym jej to, gdyby w powieści nie odgrzewała w książce przewidywalnych, odgrzewanych tysiące razy patentów i nie tworzyła tak płytko psychologicznych postaci(wystarczy spojrzeć na nasze gołąbki - Evie i Sebastiana czy dręczące Evie uczennice). Po lekturze miałam nieodparte wrażenie, że "to wszystko już było". A po pisarzu, który boi się wprowadzić coś nowego do swoich powieści, raczej nie można wiele się spodziewać.
Nikt jeszcze nie poleca tej recenzji.