Neurocide: moja strona | blog | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

16-07-2010 11:08

RPG - to nie jest hobby dla starych ludzi

W działach: rpg

RPG - to nie jest hobby dla starych ludziKończysz 25 lat i wydawca o tobie zapomina - zapraszam na bloga: http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/to-nie-jest-hobby-dla-starych-ludzi.html

9
Notka polecana przez: , chimera, gervaz, Morel, Podtxt, Qball, rdo, Scobin, Zuhar
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

Ocena:
+11
(+1) [troll]
"Nie ma systemów dla staruchów, zapracowanych korpów i doradców klienta, nie ma gier dla ojców i mężów, ani dla tych co obiad jadają na mieście, a książki czytają tylko w autobusach i tramwajach. "

SWEXa pan żeś przegapił :) i FATE i kilka innych.
Twoja notka potwierdza, że starość to stan umysłu a nie kwestia metryki :P
16-07-2010 12:29
neishin
Ocena:
+4
(+1) [troll]
25 lat to ja miałem prawie 5 lat temu i w RPGach czuje się całkiem dobrze. Prawdę rzecze Craven - starość to stan umysłu.
16-07-2010 12:31
Neurocide
Ocena:
0
(+1) [troll]
A czy SWEX nie ma przypadkiem w swoim systemie czegoś więcej niż Cechy i Umiejętności?

Deadlends miał - więc i SWEXa przegapiłem celowo. Fakt, jest jednak taki, że to kolejny głos, który każe mi zrewidować poglądy w tej kwestii. No ale na SW nie będę miał czasu pewnie do targów w Essen.

Fate/Fudge nie przypadły mi do gustu w czasach kiedy byłem jeszcze młody - tu też cenna uwaga, że warto sobie wydrukować i przypomnieć, bo już nie pamiętam co mnie odrzuciło, od tego, tym bardziej, że byłem wówczas gorącym fanem Risusa.

Ale to nie są zdaje się gry z ostatnich powiedzmy 3-5 lat nie? Więc wyliczankę co do prostych gier możemy tak sobie do 1 edycji WFRP ciągnąć? A przecież nie o to tu idzie - raczej, o mechaniki nie większe niż GURPS* lite czy starter BRP.
  • zaznaczam, że GURPS nawet lite nie spełnia moich postulatów, bo ma wady/zalety.


Edit:
Cholera - nawet producenci telefonów komórkowych robią już duże przyciski, żeby babcie i dziadkowie mogli sobie wysyłać smsy z Ciechocinka.
16-07-2010 13:55
Ocena:
+6
(+1) [troll]
Wg mnie to nie kwestia wieku, ile zmieniajacych sie priorytetow. Sa ludzie, ktorzy caly czas na pierwszym miejscu stawiaja jako hobby RPG i znajduja czas na granie. Sa, tacy np. jak ja, ktorzy w teorii stawiaja RPG na piedestale ulubionego hobby, ale maja tez zaintereasowania bardziej wymagajace spolecznie i 3 z 4 weekendow zajete przez te wlasnie inne zainteresowania. Niby zostaje jeszcze jeden weekend, ale dziewczyna moze domem zajac sie raz, drugi, trzeci... za czwartym podrecznikowy bialy kruk warty na allegro 300 PLN poleci przez balkon, a ja dostane sciera przez plecy.
To nie starosc, to potrzeba czegos innego niz tylko granie. Ludzie sie zmieniaja, ich potrzeby wraz z nimi - nawet, jezeli udajemy, ze jest inaczej i zrzucamy wine na brak czasu :)
16-07-2010 13:59
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Z Ciechocinka sobie nie powysylaja, jak juz to z WRodzinie :P http://www.tvn24.pl/12690,1665190, 0,1,w-uzdrowisku-nie-pogadasz,wiadomosc.html
16-07-2010 14:55
Gerard Heime
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Jeśli ktoś jest "staruchem" i potrzebuje systemu na poziomie skomplikowania "rzuć kostką - im wyższy wynik, tym lepiej poszło" to najwyraźniej wcale nie potrzebuje systemu, tylko zwykłej kostki.

Jest pewien próg upraszczania zasad powyżej którego gra jest po prostu na tyle prymitywna, że nie wnosi nic konstruktywnego do sesji. Konwentowe wersje FATE, jak KaduFATE to chyba minimum, do którego da się uprościć grę. Chcesz, to mogę spisać i wrzucić na sieć swoje FATE'owe zasady które stosowałem na konwentach, każdy "staruch" będzie mógł sobie ściągnąć PDF-a i przeczytać w przerwie na lunch, albo podczas nudnej konferencji. I takie staruchy naprawdę nie potrzebują nowych systemów, bo po co? Na FATE poprowadzisz wszystko.

Indiaski to specyficzny przypadek bo tam zwykłe mechanika jest bardzo sektorowa, wąska.

Inna sprawa, że u nas średnia wieku na sesjach wynosi ponad 25 lat (rekordzista ma lat 29) i jakoś na zbytnie zdziadzienie nie narzekamy.
16-07-2010 14:59
Neurocide
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie ma sensu chyba, żebyś to wrzucał, bo i tak nie zredukujesz tego do rozmiaru Microlite20 albo Risusa. I jeszcze pytanie czy to Fate czy Fudge miał te dziwne kostki + - ?
16-07-2010 15:14
Furiath
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Jasne, można mieć i 50 lat i grać codziennie. Ale do tego potrzeba aby żona była oddaną kurą domową, która zapierdziela 99% czasu z dzieciakami dając swemu facetowi czas na zabawę (tudzież brak żony i brak dzieci wiele ułatwią). No i najlepiej nie mieć żadnej zobowiązującej stałej pracy - to tez pomaga w RPGowaniu (albo pracę, która jest związana z graniem w rpg). Najlepiej też, gdy się nie ma żadnych znajomych poza rpgowcami - wówczas nie będą kraść cennego czasu ;) Spełniając te warunki, żaden wiek nie przeszkadza by grać :)

Jestem ciekaw, ile mądrości popłynie z ust 30latków z rodzina na karku (dzieci) i stałą pracą, gdyż wydumane onelinery w stylu "starość to stan umysłu" to każdy świeży absolwent potrafi trzaskać.
16-07-2010 15:19
gan
@Neuro
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tak w FATE są kostki z + i -.

Jeśli nie możesz zdzierżyć tych nietypowych kostek, to są metody zastępcze (np. rzut określoną ilością k6 i sumowanie przeciwko PT), ale "domyślne" kostki znacznie łatwiej się sumuje i moim zdaniem działają bardzo dobrze.

Ja np. lubię te plusiki :)
16-07-2010 15:26
Garnek
Ocena:
+8
(+1) [troll]
Ze spostrzeżeniem o starości i braku czasu to akurat się zgadzam. Nie do końca jednak kupuję tezę, że jedynym rozwiązaniem jest Oko Yrrhesesa :)

Akurat w SW na każdym kroku widać, że jest pisane przez staruchów i dla staruchów.

A z moich spostrzeżeń, to nie jest tak, że zapracowani starcy grają w proste systemy. Zapracowani starcy grają w systemy, które lubią. Faktem jest, że nowych skomplikowanych systemów rzadko się uczą. Ale nowych prostych też niechętnie.

IMO to raczej problem "za moich czasów" niż "za małych przycisków" :)
16-07-2010 15:48
neishin
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Furiath, uderz w stół :D

Poza tym - kto powiedział, że sesja ma być codziennie? Raz na miesiąc też można grać.

Praca problemem? No nie wie, większość ludzi pracuje do 16-17, a weekendy ma wolne.

Żona nie chce puścić z domu? Sorry, widziały gały co brały.

Dzieci? Nie mówi, że babcia nie weźnie wnuka od czasu do czasu. A nawet jeśli nie to można się umówić z rodzicami innego szkraba w podobnym wieku na "playdate" - raz ty pilnujesz obu maluchów, raz oni. Wtedy wszyscy powinni być zadowoleni (marzę o sytuacji jak w USA, gdzie córka sąsiadów za kilkanaście/dziesiąt dolców robi za babysitter).

Wszystko się da. Trzeba tylko chcieć. Można też narzekać, że jak się ma pracę, żonę i dziecko to trzeba siedzieć w domu. Wtedy współczuję.
16-07-2010 16:14
kaellion
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@Furiach
32 lata, żona i dwójka dzieci (10 i 6 lat), pracuję - wystarczające mam kwalifikacje? Co do wpisu blogowego i braku czasu na RPG. Jakoś nie zauważyłem różnicy. Kiedy stara ekipa mi się porozjeżdżała po różnych miastach to wtedy rzadziej graliśmy. Teraz raz w tygodniu gram przez Skype, a co jakiś czas spotykam się ze znajomymi i wtedy gramy. Czasu jest oczywiście mniej, ale po pierwsze trzeba nauczyć się planować czas, po drugie trzeba wybrać jakie hobby naprawdę nas interesuje. I na tym się skupić.
Jeśli chodzi o proste systemy jakoś nie zauważyłem bym w tylko takie teraz grał. Ciągle poznaję nowe RPGi. Gram w różne systemy. Po prostu większość przygotowań przeprowadzamy za pomocą maili i komunikatorów. Daty spotkań, skład osobowy, postacie.
Tak właściwie wszystko to tylko dobra organizacja i alokacja priorytetów. No i bonus: moje dzieci zaczynają się interesować tym co robię, pytają, pytają, pytają. Myślę że już niedługo zacznę z nimi również grać w RPGi :P
16-07-2010 16:19
Furiath
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Kaellion - czyli jak Czesto grałes 10 lat temu, a jak teraz? I nie przez skype'a, ani nie na forum. Zwykłą sesję przy stole. U mnie różnica 1/tyd (studia i LO) oraz 1 na mies, dwa (obecnie).

O to się rozchodzi - że kiedyś grało się często i miało się full czasu na to. Obecnie z tym czasem jest gorzej, bo trzeba go rozdysponować pomiędzy wielu biorców. a nowe gry RPG wcale nie ułatwiają grę dla tego pokolenia np. mało jest narzędzi specjalnie dedykowanym np. ustalania spraw okołogrowych online (np. tworzenie postaci z możliwością druku, itd.).

Zgadzam się też z Garnkiem - pomimo braku tylu czasu, co kiedyś, osoby starsze mają gdzieś ściganie rynku, a grają w to, co lubią.
16-07-2010 16:31
Pantokrator
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Furiath - bo starość to stan umysłu, a dzieci, praca i brak czasu to dobry argument za rezygnacją z... każdego hobby, włącznie z życiem.
Brak czasu to coś, co może zdarzyć się zawsze. Studia, choroba, cokolwiek i grać nie możemy. Tyle że o ile dumniej to brzmi, gdy jeden forumowy "dziad" z drugim stwierdzą: "ha, wiodę życie dojrzałego człowieka i dlatego zmieniło się moje podejście do RPG" - co w tłumaczeniu brzmi "patrzcie wszyscy jaki jestem cholera dojrzały" a tak naprawdę znaczy tyle co "szkoda że nie mam już tyle czasu co kiedyś" - tyle że to ostatnie stwierdzenie nie daje żadnej moralnej przewagi nad pozostałymi dyskutantami.

EDIT: a jak ktoś nie ma czasu, to nie ma czasu - tu nie ma żadnego "drugiego dna", tu nie ma argumentów przeciw takiemu a nie innemu kształtowi rpg. To po prostu niemożność częstego grania.

W notce ujrzałem wspaniałe stwierdzenie: olaboga, ile tego fluffu, jak ciężko postać stworzyć, trzeba poskładać w całość 1000 skillów... - chyba w D'n'D. W WFRP 2.ed. nawet sie nie da, w Fading Suns w sumie też nie ma buildów, w "Wiedźminie" też nie i mechanika prosta jak budowa cepa. Ale to oczywiście są gry dla gnojków bez kasy. Poważny 26 letni człowiek gra w "Oko Yrrhedesa"
Pozdrawiam.
16-07-2010 16:34
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Istotnie, tragedia rozpacz i sromota, bo zamiast ciupać co tydzień gramy raz na 1-2 miesiące. Nic tylko się pociąć.

To nie starość tylko dojrzałość. Man the fuck up. Normalne, że z wiekiem jest mniej czasu na zabawę, ale płacz, że w wieku 25 lat jest się starym pierdołą, który nie może w ogóle znaleźć czasu na RPG to śmiech na sali.

EDIT: @Pantokrator SWEXa na moje oko da się wyjaśnić graczom w 15 minut. Jak jeszcze im pod ryj podstawić gotowe postacie, to spokojnie można kilkugodzinną sesję odbębnić w czasie porównywalnym z posiedzeniem na piwie ze znajomymi. Jedynie MG musi cokolwiek więcej wysiłku włożyć.
16-07-2010 16:47
Furiath
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Neuro użył słowa starość nie w kontekście umierania, ale czasu na grę. I z tym się zgadzam, a dalsza część to promocja portalowego Cold City, więc czytałem miedzy wierszami i nie brałem na poważnie tego remedium.
16-07-2010 16:52
kaellion
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Grania przez forum nie trawię. Porównując sesje na żywo z tymi przez Skype widzę jedną różnicę: w sesjach przez Skype kości nie spadają ze stołu. I odchodzą mi średnio 2h na dojazdy. Co do czasu na hobby. Więcej podręczników czytam teraz niż kiedyś. Więcej mam kasy na zakupy i większy wybór. Oczywiście, jak mieszkałem w akademiku to grywaliśmy i pięć sesji w tygodniu. Tylko że to były inne realia. Młodzi ludzie mają więcej czasu co jest faktem niezaprzeczalnym. Ja nie czepiam się częstotliwości grania, tylko tezy że dla starych pryków tylko Oko Yrrehedesa czy SWEX jest odpowiednie. Ostatnio grane systemy to: Eclipse Phase, Burning Wheel, HeroQuest, Shadowrun 4ed, SWEX. Jak dla mnie większość z nich to raczej skomplikowane i duże kolubryny, a nie waga piórkowa.

Jeśli zaś chodzi o narzędzia. To mam kartkę, ołówek, komputer z notatnikiem i podręczniki. Jakoś nie zauważam by potrzebne były mi narzędzia do tworzenia postaci. Tak samo jak nie były potrzebne kiedyś. Pewnie że się przydają, ale jakoś nie cierpię z powodu że ich nie ma.

Jeśli chodzi o sprawy okołogrowe to ja z kuplami mamy grupę dyskusyjną. Założenie jej to 10 minut. A wiadomości trafiają do wszystkich. Gotowe postacie można za to przesłać na maila tylko MG.

Chodzi mi tylko o to że można grać, czytać rpgi i interesować się tym nawet jak ma się 30+ lat i rodzinę. Po prostu trzeba sobie zdać sprawę że nie da się złapać wszystkich srok za ogony tak jak to było w młodości. Nie będzie tak że mamy kilkanaście różnych zainteresowań. Albo albo. Większość innych zarzuciłem. Nie zbieram znaczków, nie sklejam modeli, na gitarze gram tylko tyle by nie zapomnieć jak to się robi, nie siedzę z kumplami w barach przy piwie, telewizję oglądam przy okazji innych zajęć. Mam dzięki temu czas na rodzinę, dom, pracę i RPG. Bo tak sobie to wszystko ustawiłem.

Jeśli chodzi o wybór gier. To gram w to co mi się podoba. I nie uważam że wydawcy ignorują moją grupę wiekową. Po prostu mam wyrobione zdanie i nie kupuję wszystkiego jak leci.

Jeśli zaś komuś po szkole nagle kończy się czas wolny bo zaczął pracę, to musi z czegoś zrezygnować. Jeśli uważa że rezygnuje z RPGów to jest to jego decyzja i żadne narzekania do mnie nie trafią. Życie to sztuka wyborów.
16-07-2010 17:19
~Anioł Gniewu

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ekhem, spokojnie, spokojnie młodzieniaszkowie, dajcie przejść dziadkowi Sławkowi, któremu 37 lat stuknęło i parę słów prawdy o starości Wam powiedzieć... ;) A smutna jest ona dla RPGowców z różnych względów! Rację ma i Furiath i Hajdamaka a i mój młodziutki wnusio Neurocide słuszne tezy stawia. W gry fabularne zacząłem bawić się dawno - w ubiegłym tysiącleciu jeszcze, z wielkim zapałem czas na nie swój poświęcając. Upływają lata, a ja nadal wyruszam na bezdroża Starego Świata i innych tam wiodę. Ale coraz rzadziej to czynię i z coraz większym poczuciem winy wobec najbliższych, która skutecznie radość zabija z zabawy. Takoż samo gracze - wierni druhowie moi, pod batogiem żon i mężów, zakładnikami dzieci, pracy zawodowej i problemów własnych się stają...
Żyje się coraz smutniej Mistrzom Gry zwłaszcza. Gdy ciężar obowiązków do ziemi przygniata, trudno zdobyć się na kreatywność i radosne fantazjowanie uciekając raczej w proste, by nie rzec prostackie rozrywki jak gapienie się w TV, gra na konsoli lub piwkowanie. Trudniej skupić się na przyswajaniu nowych zasad, mechanicznych reguł i czytaniu tekstów w obcych językach. Trudniej ustalić terminy dogodne dla wszystkich graczy a zmiany składów skutecznie zniechęcają do planowania dłuższych kampanii i poświęcania czasu na ich przygotowywanie. A i finanse, choć pozornie więcej pieniędzy w sakiewce przybywa na beztroską rozrywkę nie pozwalają - bo za czynsz, prąd, gaz, jedzenie, telefon, pierwej zapłacić trzeba - wyboru nie ma bo tatuś z mamusią nie wyłożą! A warhammery kolejne coraz droższe wydają... :(
Dlatego rozumiem tych, którzy z braku czasu przesiedli się na Oko Yrhadesa, powrócili do stareńkiego, znanego na wylot WFRP 1ED, albo zamiast grać promują swoje małe systemiki takie jak COLD CITY (reklama) :). Bo życie drogie dziatki to nie gra rpg i jak się noga wam podwinie, to punkty przeznaczenia dupeczek Wam nie uratują! A na losowanie kolejnych postaci mogą liczyć tylko buddyści! ;)
16-07-2010 18:51
Kot
Ocena:
0
(+1) [troll]
Oko fajne było... Dla kogoś, kto mieszkał na prowincji i nie bardzo miał jak inaczej zacząć. Ja dopadłem je w bibliotece miejskiej na samym początku swojej erpegowej kariery...
I nadal uważam, że tytułowa przygoda była jednym z najfajniejszych 'pełzaczy' w ogóle.
16-07-2010 19:19
Furiath
Ocena:
+1
(+1) [troll]
BTW - w OY zdaje się był bug mechaniczny - jeśli bohaterowie robili coś razem, to autor radził aby dodać ich współczynniki i wyciągnąć średnią (np. jak razem odtaczają głaz). W ten sposób postać, która miała najwięcej siły, razem ze słabym towarzyszem miała mniejszą siłę, niżby robiła to samotnie :)
16-07-2010 19:25
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tak to jest jak słabeusz wytrąca cię z rytmu :P
16-07-2010 19:54
Cherokee
Ocena:
0
(+1) [troll]
@Furiath - aż z ciekawości sprawdziłem i nie do końca tak jest. Jest jeszcze coś takiego jak minimalna siła konieczna do wykonania zadania. W przykładzie z kamieniem było to S40. Szanse siłacza pracującego w pojedynkę są zerowe.

Faktycznie jednak mała grupa siłaczy ma znacznie większe szanse na wykonanie zadania niż tabun słabeuszy. :-)

Próbował ktoś rozegrać Yarrę - rzekę śmierci? :-)
16-07-2010 20:45
Tomasz Morus
@Anioł Gniewu
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mógłbym podpisać się prawie pod wszystkim, co napisałeś. Dużo łatwiej narzeka się na brak czasu, środków, możliwości, czy też jakichkolwiek innych problemów, niż wykorzystuje tyle, ile można. O wiele wygodniej jest odpalić konsolę, niż umówić się ze znajomymi na sesję - i jeszcze tą przygodę przygotować. Sam od kilku lat gram w RPG (i czytam o RPG) zdecydowanie mniej, niż kiedyś - praca i inne obowiązki zjadają więcej czasu, niż studia. Mimo to, jakoś udaje się zebrać znajomych i rozegrać coś "na żywo".

A co do wpisu, to sam tekst fajny, ale te nagle pojawiające się "Cold City" w ogóle tam nie pasuje, reklama rzuca się w oczy okrutnie :)
16-07-2010 21:00
Neurocide
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ja jeszcze w ramach antyreklamy Cold City napiszę, że to przykład gry indiańskiej, i równie dobrze mógłby być tam Psy Buszujące po Winnicy, czy inne Cienie Dnia Wczorajszego jednakoż byłbym nieszczery wobec siebie i czytelników udając że znam coś czego nie znam. No ale trzeba nosić na sobie teraz to piętno i pamiętać na przyszłość, że jak się mówi o swoim to tylko we włosienicy. Na pierwsze moje występy w stroju pokutnym na Avangardzie zapraszam. ;)
16-07-2010 21:58
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
to powyzej ja pisalem bez logowania
16-07-2010 23:48
kaellion
Ocena:
+3
(+1) [troll]
"Nie ma systemów dla staruchów, zapracowanych korpów i doradców klienta, nie ma gier dla ojców i mężów, ani dla tych co obiad jadają na mieście, a książki czytają tylko w autobusach i tramwajach."
Może po prostu komuś brak cierpliwości i samozaparcia.

Ja jestem ojcem, mężem, książki czytam w środkach komunikacji publicznej i na spacerze, i zapracowany jestem. A mam czas. I są dla mnie systemy. I te light i indie. I te hard objętości encyklopedii. To nie wydawcy są źli. Ale to MOJE ZDANIE.
17-07-2010 00:44
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pogadamy za parę latek kaelion gdy wkroczysz w wiek średni... A parasesje przez skypa to jak seks z gumową lalą - niby to samo a jednak się różni.
17-07-2010 01:03
Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
@Chaos Spawn:

Proteza, zapomniałeś użyć słowa proteza :-)

Kaellion +1
17-07-2010 01:38
~snoth

Użytkownik niezarejestrowany
Temat bliski memu sercu.
Ocena:
0
(+1) [troll]
Zgadzam się z tym o czym piszą Neurocide, Furiath i Anioł Gniewu.

W listopadzie skończę 29, stara gwardia się rozjechała. Żona -nie gra (cierpliwa, ale się poświęca).
Dziecko w drodze, później będzie tylko ciężej :)

Zgrywanie się z "nowymi" to trudny i długotrwały proces.
Ponowne prężenie buildów, polityka, szarpanie się i ustalanie hierarchii jest nużące -tym bardziej jeśli myślisz o dołączeniu do już istniejącego układu społecznego.

Trochę czasu musi minąć nim będziesz wiedział jak wygląda typowa karczma u MG albo czy te drzwi które podpierasz ławą wytrzymają napór ścigającej cię bestii.

Ostatnio gram z mieszaną ekipą ale ponad połowa czasu spływa na pogawędki i oftopy chociaż chciało by się zagrać.

Zgadzam się że u nas wciąż jeszcze trudno o dobry system RPG. Dobry dla nowicjuszy, sprzyjający zawiązywaniu drużyn z porywającym światem oraz szybką, wciągającą mechaniką. I dobry dla starców. Podręcznika o prostej acz niebanalnej mechanice, która nie zaśmiecała by rozgrywki nadmiarem reguł (ilość regułek w Savage -na każdą okazję i porę roku :(), który szanował by czas Mg i Graczy (nawet w Klanarchii mamy póle kości, karty manewrów i blok w postaci wspólnego negocjowania sesji -z miejsca nie ruszysz).

Tak że tak, brakuje mi dużych przycisków. Nie ma na razie gry która szanowała by czas Mg i graczy(pule& gadgety), odciążała w odpowiedni sposób MG (Burning Empires). Brakuje takiej która taktowała by ludzi poważniej (nieśmiertelność, to nie wyzwanie to jak gra na kodzie -zobacz jaki z ciebie "kozak")

Nie ma też tłustego FATE (fat) -dwustronicowa proteza systemu to nie jest to, jak jest fajne to niech ktoś to u nas wyda a nie raczy ludzi popłuczynami (czekam na TSOY).
17-07-2010 11:15
~Krystyna Koniecpolska -Grajiwoda

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
"Nie ma systemów dla staruchów, zapracowanych korpów i doradców klienta, nie ma gier dla ojców i mężów, ani dla tych co obiad jadają na mieście, a książki czytają tylko w autobusach i tramwajach."
Nie słyszałeś o SW?
17-07-2010 11:43
~Troll Slayer

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Słyszeliśmy wszyscy. Zapewne większość pamięta także o mini-systemach takich jak Kino Nowej Przygody, Faktoria Frankestain, Przygody Barona Munchausena czy innych fajnych paraerpegach które publikowane były kiedyś przez Portal. Ale moim zdaniem nie o dopstępność do takich systemów chodzi, a o ponurą rzeczywistość dnia codziennego, natłok pracy i obowiązków wobec rodziny, problemy z zebraniem do kupy drużyny która nie rozpadnie się po kilku sesjach a termin spotkania "za dwa tygodnie" zamieni się na "za dwa lata"... O brak weny twórczej i młodzieńczej beztroski.

A także o nowego warhammera na którego trzeba wywalić kilkaset złotych a następnie zapewnić sobie dwie godziny na rozkładanie kartoników przed sesją i dwa metry kwadratowe stołu... Tak, tak nowoczesne RPG to nie zabawa dla starych ludzi... :(
17-07-2010 12:41
Beamhit
Ocena:
0
(+1) [troll]
"Kaellion - czyli jak Czesto grałes 10 lat temu, a jak teraz? I nie przez skype'a, ani nie na forum. Zwykłą sesję przy stole. U mnie różnica 1/tyd (studia i LO) oraz 1 na mies, dwa (obecnie).

O to się rozchodzi - że kiedyś grało się często i miało się full czasu na to."

A jaki jest poziom sesji teraz, a jaki 10 lat temu? 10 lat temu młóciło się non-stop, ale graczy nieraz i 10 było na sesji i... I to było bardziej spotkanie towarzyskie pasjonatów przerywane wychodzeniem MG z jednym graczem na stronę, niż taka normalna sesja.

Teraz przeciętnie prowadzę dwie sesje na miesiąc, krótsze, bardziej kameralne, ale skupiające się tylko i wyłącznie na graniu.

"Niestety prędzej czy później z niego wypadniesz, zauważysz, że nie chce ci się przebijać przez cały ten fluff i stuff, że to wszystko jest kłopotliwe bo zabiera masę cennego czasu."

To cytat z blogu. I właśnie dlatego mam do nowych dedeków Insidera. 10 lat temu takich rzeczy (do KC chociażby czy Aphalonu) nie było.
17-07-2010 15:06
@snoth
Ocena:
0
(+1) [troll]
(ilość regułek w Savage -na każdą okazję i porę roku :(),

Ej, nie jest tak zle. Troche wiecej jest przy walce.
17-07-2010 23:00
~gervaz

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
kurcze kurcze! taka dyskusja a ja na wczasach! ale już wróciłem i mogę wtrącić swoje 3 grosze:

Otóż mam 31 lat, rodzina (3 letni syn, żona), dość obciążająca czasowo praca, w dodatku, dziadkowie z mojej i żony strony mieszkają dość daleko od naszego miasta, są aktywni zawodowo - wobec czego z opieką nad dzieckiem radzimy sobie przeważnie sami.

A mimo to gram w rpgi raz na tydzień (normalne sesje na żywo, trwają około 3 godzin, czasami zdarza się, że ktoś z ekipy nie może, wtedy w ruch idą planszówki - ale gramy zdecydowanie częściej niż rzadziej). Jeśli chodzi o systemy, to wybieramy to co lubimy - czyli nWoD, zew cthulhu, monastyr, ale jesteśmy otwarci też na nowe systemy np. klanarchię, wolsunga. Oprócz tego bawię się w WFB - średnio raz na 1,5 miesiąca pyknę sobie bitwę towarzyską.
Można by powiedzieć, że to dość aktywne zaangażowanie w hobby, ale też wiele rzeczy musiałem odrzucić - doba z dzieckiem ma tylko 2,5 godz. Zupełnie zarzuciłem gry komputerowe, z modnym serialami i filmami jestem b. z tyłu, nie mam telewizora, czytam znacznie mniej, niż bym chciał, a jeśli chodzi o fantastykę - koncentruję się na kilku produktach i nie bardzo wnikam w inne.

Morał z tego taki, że owszem - da się grać w normalne RPG po 30ce (i prowadzić normalne życie jednocześnie) - ale z bogactwa możliwości spędzania czasu trzeba coś wybrać - i tym samym odrzucić dużo innych rzeczy.

No i na koniec - osobiście nie potrzebuję uproszczonych RPG dla zapracowaych/zarodzinowanych dorosłych - wolę normalne gry, z ciekawym światem, założeniami i mechaniką oddającą klimat systemu. Dzięki rosnącym zasobom portfela już nie muszę ich kserować ;)
18-07-2010 07:27
Squid
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pomijając SWEXy i FATE: sorry, ale czego oczekujecie od wydawców? Że drugi raz wydadzą "Oko Yrrhedesa"? W końcu nie trzeba, już jest na rynku. Podobnie jak mnóstwo innych gier z prostymi zasadami. A wątpię, żeby wydanie nowej gry z targetem 30+ przyciągnęło nagle tłumy do RPG.

Jeśli nie podręczniki, to co? Dodatki? Przygody? Nie ma problemu, mnóstwo nowych gier korzysta ze świata/stylistyki starych. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przygodę do takiego np. DnD 4 poprowadzić na Oku Yrrhedesa i improwizować statystyki na bieżąco.

Brak czasu oczywiście jest problemem dla erpegowca, ale brak nowych materiałów - wątpię.
18-07-2010 23:21






Konto Polter Plus

Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

23 V :: Kastor Krieg :: Shangri-La Hive Party! (4)
22 V :: zigzak :: Upadek: Kroniki Dnia Ósmego #... (24)
22 V :: Kamulec :: Mój słodki blogasek (18)
22 V :: kbender :: Słońcem poparzeni (Sunburn) (16)
22 V :: Drachu :: Małe miasteczko jako miejsce... (2)
22 V :: Favriell :: Przywitanie (56)
22 V :: Kazuya86 :: Dragon Ball GT: Final Bout (3)
22 V :: Vermin :: (BT) Basilica (1)
22 V :: von Mansfeld :: Graj Mechaniką! - Esenc... (15)
22 V :: Ben :: Na ile jesteś żyw? (5)

Facebook