Dziś o Skyrim, subiektywnie, jak zwykle. Tekścik pierwotnie wrzuciłem na swój blog jaskiniamerlina.pl Zapraszam do lektury i komentowania.
Skyrim jest rpgiem, który przez wielu oceniony został jako najlepsza gra 2011 tego gatunku. Czy jest się czym zachwycać? Piąta część sagi Elder scrolls wciąga od samego początku. Najpierw cudownym zimowym światem, połączeniem Skandynawii i wyobrażeń o dalekiej północy. Można tu spotkać przerośnięte mamuty,koty szablastozębne, gigantów, do tego nazewnictwo czy system społeczny rodem z czasów wikingów. Sztuka, ornamentyka również stylizowana na wczesne średniowiecze w północnej Europie. Sceneria pełna gór, lasów iglastych - wszystko to urzeka. Zwłaszcza, gdy za oknem zima, co dodatkowo sprzyja wczuciu się w klimat gry.
Rewelacyjny jest również sposób rozwoju postaci. Nie ma tu żadnych ustalonych klas, profesji itp. Ustalamy jedynie płeć i wygląd naszego bohatera, kim się stanie zależy zupełnie od nas. Rozwijane są te umiejętności, które postać używa w trakcie gry. Taki sposób oferuje nie tylko dowolność w kreowaniu postaci ale także wysoką immersję.
Otwartość świata, stała cecha gier z tej serii, może zachwycać. Miejsc do zwiedzania jest naprawdę sporo. W tym momencie pojawia się jednak spory problem. Mówi się, że Skyrim jest grą w którą można grać w nieskończoność. Pewne zadania są ponoć losowe – które nie wiem. Nie spędziłem w Skyrim tyle czasu by to zauważyć. Podstawowym problemem gry jest bowiem fabuła, a właściwie jej brak. Owszem mamy główne zadanie, owszem mamy kilka pobocznych, całkiem długich i wiele, wiele zupełnie malutkich. Cóż z tego jeśli większość sprowadza się do „idź do miejsca A i przynieś przedmiot X”. Mało tego większość problemów z jakie staną nam na drodze można rozwiązać siłowo. Moja postać, mag iluzjonista często próbowała ocalić życie przeciwników i niepostrzeżenie zdobyć to co było potrzebne. Taki sposób postępowania był jednak trudniejszy i choć dawał więcej frajdy to wymagał też cierpliwości. A gdy przeciwnik atakuje Cię, gdy tylko zobaczy zapomnieć można o dialogach, przekonywaniu czy innych fabularnych rozwiązaniach.
Niestety nie tylko questy stają się po pewnym czasie powtarzalne. Ogromna ilość podziemi zachwyca ale różnią się one jedynie układem korytarzy i martwych ciał zabitych bandytów. Odkrywanie pięknego ale przewidywalnego świata z czasem jednak nurzy. Bardzo brakowało mi wyrazistych postaci. Nawet towarzysze głównego bohatera są papierowi. Cóż z tego, że możemy zawrzeć związek małżeński jeśli brak pokazania uczuć postaci. Wszystko sprowadza się do mechanicznych wyborów, z których często nic nie wynika. Pod tym względem gra bardzo odstaje od Wiedźmina. Skyrim jednak wciąga, przez pierwsze tygodnie można zanurzyć się w świecie, spokojnie odkrywać jego piękno, a gdy nieco nas znuży odłożyć by pewnie za jakiś czas powrócić. Gdyby taką otwartość świata połączyć z fabułą i bohaterami rodem z Wiedźmina mielibyśmy idealnego komputerowego rpga.
Poleć innym tę notkę