Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Linka: moja strona | blog | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

24-02-2011 14:14

Playground Magazine


Playground Magazine

Playground Magazine to czasopismo o grach, a potężna rodzina znaczeniowa terminu „gra” oddaje poniekąd szerokie pole zainteresowań autorów magazynu. We wstępie od redaktora uściślone zostaje: mówimy o grach jako o zjawisku społecznym, wymagającym kontaktu twarzą w twarz (a jednak znalazło się i miejsce dla artykułu o grach komputerowych).

 

W rozmowach przed wydaniem czasopisma można było usłyszeć: „We want a high level of oh-fuckism for that.” Ohfuckism to wrażenie, kiedy czytasz jakiś artykuł i myślisz „oh fuck!” [czy powinnam się ocenzurować?]

 

Sporo kontrowersji wzbudził już wstępny projekt okładki (nawet i tu). Decyzja o jego zmianie nie była jednak podyktowana próbą załagodzenia sytuacji, ale raczej tym, że fotografia pochodziła z larpa Mad About a Boy, o którym nie było mowy w magazynie. Obecna okładka – piętnastoletnia dziewczyna bawiąca się bronią – nie wzbudza już takiej sensacji. (Co skłania mnie do zastanowienia nad tym, co uważamy za akceptowalne w grze, a co nie.)

 

Po takich zapowiedziach i po mocnych tezach w słowie wstępnym można oczekiwać czegoś szokującego, na granicy akceptowalności albo i poza nią – eksperymentów etycznych bez pytania o pozwolenie, tekstów o grach, które sprawiają, że czujesz się źle, które grają z ludzką psychiką. Dlatego tematem przewodnim numeru jest bleed – doświadczenie, w trakcie którego emocje i odczucia gracza mieszają się z tymi przynależnymi postaci (por. definicja na jeepen.org).

 

Błędem byłoby jednak posądzenie autorów o przyciąganie czytelników obrazoburczą treścią. Mamy raczej do czynienia z analizą zaskakujących fenomenów społecznych przy użyciu precyzyjnych narzędzi i z punktu widzenia ludzi o pewnych konkretnych zainteresowaniach. Część z tych zjawisk możemy uważać za niemieszczące się w granicach naszego komfortu psychicznego, możemy nie zgadzać się z twórcami opisywanych gier albo autorami artykułów (ba, tym lepiej, jeśli się nie zgadzamy!), ale na pewno są to wszystko zjawiska, na które warto mieć otwarte oczy.

 

Ars amandi w Delirium 

 

Wśród fenomenów, wokół których ciągle toczą się gorące dyskusje są jeepformowe gry Tobiasa Wrigstada i Frederika Berga Østergaarda.

Markus Montola, fiński badacz gier, analizuje głośny tytuł Gang Rape oraz negatywne opinie, jakie ta gra wzbudziła (odwołuje się do niesmacznych komentarzy na 4chanie ale także do – tym razem pozytywnych – doświadczeń graczy).

Peter Fallesen wykorzystuje przykład gry Fat Man Down i głośnego skandynawskiego larpa Delirium, by wykazać, że mamy tendencję do posuwania się w kierunku tego, co niebezpieczne, ale i uznawania za niebezpieczne tego, co nowe. W latach 80-tych D&D okrzyknięto groźnym i satanistycznym, dziś zadomowiło się już w kulturze i czas iść dalej. Fallesen wskazuje przy tym, że naprawdę niebezpieczne nie są same gry, ale to, jak ludzie z nich korzystają.

 

Do Delirium odwołuje się też tekst Marie Wolfsberg Oscislowski o relacjach nawiązywanych w grze, ale wspomina również ars amandi – technikę symulowania sytuacji intymnych i stosunku seksualnego w larpie. Ars amandi polega na dotykaniu dłoni i rąk drugiej osoby i zabrania posuwania się dalej. Tekst poświęcony jest dwójce osób, która po wzięciu udziału w larpie faktycznie została parą.

 

Jest też skandynawskie spojrzenie na to, co dzieje się w środkowej Europie.

Eirik Fatland pisze o larpie, w którym brał udział podczas czeskiego Larpvikend. Traktuje on El Dia De Santiago (to tytuł wspomnianego larpa) bardziej jak sztukę teatralną i charakteryzuje ją w terminologii teatrologicznej. Nastrojowe zdjęcia Li Xin też bardziej przypominają fotorelację z występu na deskach teatru niż z larpa.

 Tekst Frederika Berga Østergaarda dotyczy jego wyprawy do Polski. Uczestnicy zeszłorocznych wrocławskich Innych Sfer mogą znaleźć tam kilka znajomych żartów, kilka komplementów i parę zasłużonych słów krytyki. Całość ma konwencję niemal pijackiego snu pełnego niezwykłych wydarzeń. Po artykule następują krótkie rozmowy z Fingrinem i Kulą.

 

 

 

W tym numerze magazynu dużo miejsca poświęcono larpom. W kolejnych proporcje mają się zmienić, nie wykluczone, że pojawi się jakaś kilkustronicowa gra. Ale i w tym numerze można znaleźć coś poza larpami: Annika Waern pisze o emocjonalnym zaangażowaniu w romanse będące elementem fabuły gry komputerowej, Nynne Søs Rasmussen przygląda się fenomenowi pick-up game, Tony Dowler proponuje nietypowe wykorzystanie kazamatów w rpg, kilka stron poświęcono na wyimek z książki, w której postać doświadcza rzeczywistości na wzór gry komputerowej, Gabriel Widing proponuje krytyczne spojrzenie na performance… A i to nie jest wyczerpująca lista poruszonych tematów.

 

Najlepszym podsumowaniem zawartości Playground Magazine jest przyjrzenie się temu, jak funkcjonował on na tegorocznym skandynawskim konwencie Knudepunkt, gdzie miała miejsce jego premiera. Do tradycji Knudepunktu należy wydawanie książki z okołolarpowymi tekstami. W tym roku udało się przygotować aż trzy różne publikacje. Jedna z nich, Talk LARP, miała inspirować, zmuszać do refleksji, służyć za punkt wyjścia do dyskusji. Z moich niezliczonych rozmów na konwencie wynika, że tę rolę równie dobrze, jeśli nie lepiej, spełnił Playground Magazine. Zatem – czytajcie i dyskutujcie!  

  

Kilka ważnych linków i informacji na koniec.

Człowiek, który prowadzi kolumnę newsową w magazynie jest bardzo miły ale i bardzo zapracowany. Uczyńcie jego życie lepszym i poinformujcie go i ciekawej inicjatywie, nad którą pracujecie: tips (at) playgroundmagazine (dot) net 

Playground Magazine: playgroundroleplayingmagazine.wordpress.com

Magazyn mużna zasubskrybować: tutaj 

Wywiad z Matthijsem Holterem o magazynie: youtube 

 

Karina Graj 


14
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

Darken
Ocena:
0
(+1) [troll]
Możesz opowiedzieć trochę więcej co skrytykował Frederika Berga Østergaarda?
24-02-2011 17:27
Ziolo
Ocena:
0
(+1) [troll]
@Darken

Podobno nic strasznego. Ale dzisiaj będę miał w rękach egzemplarz to po lekturze na pewno będę mógł więcej powiedzieć.

Może nawet uda się dogadać z wydawcą i ten konkretny artykuł przetłumaczyć na polski i wrzucić gdzieś w sieć. Zobaczymy.

Swoją drogą, zabawnym jest, że do całej (świetnej zresztą) notki jedynym komentarzem jest prośba o dokładne opisanie jak ktoś kogoś skrytykował. Ale cóż - już taki chyba z nas naród.
24-02-2011 17:43
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dziewczyna na zdjęciach ma fajną fryzurę.
24-02-2011 17:59
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
@~

Swoją drogą, zabawnym jest, że do całej (świetnej zresztą) notki jedynym komentarzem jest pochwalenie fryzury osoby o której w ogóle nie ma mowy w artykule. Ale cóż - już taki chyba z nas naród.
24-02-2011 18:00
Darken
Ocena:
0
(+1) [troll]
Hehehe
Frederika poznałem osobiście, porozmawiałem z nim trochę, wytłumaczyłem zasady Neuroshimy Hex, no to mnie interesuje co ma do powiedzenia, chociaż może faktycznie być interesujące, czemu pytam o krytykę a nie o inne fakty.

Reszta interesuje mnie znacznie mniej, z norweskich rzeczy to tylko łyknąłem na razie Solar System od Arkestone publishing, ale to produkcja na bazie amerykańskiej i Archipelago. No ale to same rpgi.
24-02-2011 18:01
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Darken, wyszedł z Ciebie typowy polaczek (umyślnie mała litera). Już tylko szukasz dziury w całym, jak tam na Zachodzie (Północnym) obsmarowali konwent, który w pocie czoła zorganizował Zioło. Nie tłumacz się. I tak już uraziłeś godność człowieka pracy.
24-02-2011 18:13
Fingrin
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nieno z tą krytyką to Karina trochę przesadziła. To mniej więcej coś takiego: "Tej grze przydalby się helikopter, ale przecież to nie był LARP 360 (czyli symulacja w każdym drobnym szczególe)" I tyle, więc bez obaw! :)

W sumie Frederikowi ten LARP się podobał i był nim bardzo zainteresowany. Strasznie mnie o niego wypytywał.

EDIT

Śmiał się też, ze was ograł w neuroshimę :P Pozytywnie bardzo pisze o grze i generalnie o wielu rzeczach.

Karino fajny opis.
24-02-2011 18:18
KRed
Ocena:
0
(+1) [troll]
A czym jest właściewie "głośny tytuł Gang Rape"?

Bo przypomniała mi się scena z "The Onion Movie", gdzie grupka ludzi bawi się w dziwaczną grę "gwałt i szukanie sprawcy" - swego rodzaju wariację Cluedo na żywo. Ciekaw jestem czy to coś w tym rodzaju, czy kogoś poniosło jeszcze dalej.
25-02-2011 01:14
Linka
@paskud
Ocena:
+2
(+1) [troll]
To chyba najbardziej flejmogenny tytuł w historii gier.

Trzeba zacząć od tego, że tak, Tobiasa poniosło dalej. To jest jeep o zbiorowym gwałcie dokonywanym na jednym z uczestników. Obowiązuje absolutna zasada no-touch, używa się jedynie opisu przy jednoczesnym patrzeniu "ofierze" w oczy. Zawsze po dwóch minutach narracji jest kolej na opis "emotional content" dokonywany przez "ofiarę", kiedy gracz ma też prawo wejść do głowy "sprawcy" i opisywać jego odczucia (więc zasadniczo robić paskudne rzeczy). Do tego dochodzi masa rzeczy, które czynią sytuację jeszcze gorszą -- masz publiczność (pozostałych "gwałcicieli"), którzy słuchają Twojej narracji, co rodzi szczególny rodzaj presji społecznej etc. Całość trwa bardzo krótko, ok. 30 minut, od samej gry ważniejszy jest debrief po niej.

Chyba nie spotkałam (poza samym autorem) osoby, która rzeczywiście grała w Gang Rape. Zresztą sama kilkustronicowa broszurka napisana i zaprojektowana jest tak, żeby jej czytanie nie było przyjemnością, żeby człowiek zagrał tylko, jeśli naprawdę tego chce.

Ja mam mocno mieszane uczucia. Uważam, że jest mało ciekawszych rzeczy w erpegach niż przekraczanie granic, ale to jest o krok za daleko dla mnie. Ktoś gdzieś kiedyś powiedział (Knudepunkt, prelekcja o "Impossible games" jak sądzę), że są gry, które powinny być napisane, ale w które nie powinno się grać. I tak jest moim zdaniem z Gang Rape.
25-02-2011 08:24
Flapjack
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bardzo fajna notka. Ciekawe czy mi kiedyś w Polsce dojdziemy do tego żeby wydawać pisma i książki o LARPach.
25-02-2011 12:10
repek
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bardzo ciekawa notka.
26-02-2011 01:33






Konto Polter Plus

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

24 V :: Torgradczyk :: Wrocławskie Dni Fantasty... (0)
23 V :: Animozya :: Samotna mama szuka sesji (14)
23 V :: mr_mond :: Superbohaterowie i szamani,... (0)
23 V :: Szejk In Polter :: Siema Bracia i Siory (20)
23 V :: LukrecjuszAnaniusz :: Pytam - gdzie jes... (29)
23 V :: etcposzukiwacz :: Święta powolnych więc... (8)
22 V :: baczko :: Wyzwanie książkowe 2013 - Tyd... (12)
22 V :: Szponer :: Znowu te statki (13)
22 V :: Zuhar :: Tłumaczy się (12)

Facebook