29-01-2010 19:03

Książka Strossa za darmo


Książka Strossa za darmoCharles Stross, autor między innymi wydanego w Polsce Accelerando, udostępnił czytelnikom swój zbiór opowiadań Toast, który można ściągać za darmo z Internetu.

Źródło: manybooks.net

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Słowa kluczowe:

Accelerando, Charles Stross, Toast

Powiązane artykuły:

» Ząb czasu
» Accelerando - Charles Stross (recenzja - malakh)
» Accelerando - Charles Stross (recenzja - Zicocu)

Powiązane noty:

» Accelerando

Powiązane wieści:

» Video-wywiad z Charlesem Strossem
» Wspólny projekt Wydawnictwa MAG i Fantastyki
» Nowa gra Cubicle 7
» Reynolds, Stross, Vinge i Schroeder o Osobliwości
» Darmowe opowiadania


Waszym zdaniem...

Antavos
Zobacz profil
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Fajny pomysł, lubię Strossa, a że nie czytałem "Toast", to sobie ściągnę. Szkoda tylko, że nie udostępnił za free swoich space oper z Dylogii Eschatona, albo historii "The Atrocity Archives"...To jest prawdziwa rewelacja.
29-01-2010 23:59
Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
Antavos, zapomnij - autor do dzisiaj nabija zarówno na archiwach, Singularity Sky jak i Iron Sunrise kasę ;)

Malakh, dzięki za news - to świetny prezent urodzinowy, choć jak zwykle polscy fani fantastyki będą narzekać "na zbyt sko-sko-skomplikowany język", "nie ma p-p-p-po polsku?" itp. gadki szmatki.
30-01-2010 10:59
bukins
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Malakh, dzięki za news - to świetny prezent urodzinowy, choć jak zwykle polscy fani fantastyki będą narzekać "na zbyt sko-sko-skomplikowany język", "nie ma p-p-p-po polsku?" itp. gadki szmatki.

Przeczulony jesteś :P

Ty narzekasz, że inni narzekają, a nie narzekają :P

Kto dobrze zna ang to sobie przeczyta, kto nie, to pewnie nawet na newsa nie zwróci uwagi.
30-01-2010 11:49
Hajdamaka
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bedzie po polsku? Ta ksiazka ma strasznie skomplikowany jezyk...
30-01-2010 13:09
Sting
Dzięki...
Ocena:
0
(+1) [troll]
...za newsa. Świetna wieść.
30-01-2010 13:09
@Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
Proszę, wrzuć na luz, bo już od dawna przeginasz. Internet to nie jest najlepsze miejsce na leczenie własnych kompleksów.
30-01-2010 13:20
Cherokee
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Hajdamaka, jak zwykle...
30-01-2010 13:47
Deckard
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@M.S.

Daj Boże, gdyby więcej ludzi przejawiało takie "kompleksy", jak chęć poszerzania własnego horyzontu czytelniczego, polepszanie swoich zdolności językowych i po prostu ciekawości wobec świata sięgając po zagraniczne pozycje. Daj Boże.

EDIT:

Najlepiej sprawdzi się to na tegorocznym Euroconie na panelu literatury zagranicznej i dyskusji o ostatnio i aktualnie obowiązujących trendach :)
30-01-2010 17:29
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Kto dobrze zna ang to sobie przeczyta, kto nie, to pewnie nawet na newsa nie zwróci uwagi.

dokładnie na takiej zasadzie funkcjonują te wieści.
30-01-2010 19:23
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
d-d-d-dlaczego s-s-s-skasowano k-k-komentarze?
m-m-m-mamusiu g-gdzie m-m-m-mój m-m-m-m-m-m-m-m-m-miś?

Bo zaśmiecają mi dział. Nadal będą to robić, wystaram się o bana na IP.

malakh


30-01-2010 20:08
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Bohaterze Dicka, ja dylogię Strossa czytałem w paperbacku - świetna, oryginalna, momentami bardzo zabawna space opera (kapitalny motyw z cofniętym do XIX wieku społeczeństwem o słowiańskiej estetyce np) - ale mam nadzieję, że coś puści online. Ostatecznie takie "The Concrete Jungle" publikowano gdzieś na Commonsach.

M.S Też nie rozumiem, o jakich kompleksach można tutaj mówić. Tym bardziej, że Deckard ma rację pisząc o możliwej reakcji - sporo jest osób, które narzekają, że czegoś nie ma po polsku, zamiast zabrać się do roboty i nauczyć angielskiego na tyle, by móc czytać oryginały. To naprawdę nie jest trudny język, a do czytania Strossa i większości hard SF - prócz znajomości słownictwa technicznego i ogólnego obycia z popkulturą oraz teoretycznej znajomości fizyki - wystarczy słownictwo na poziomie FCE ("Singularity Sky" czy książki Reynoldsa to poziom FCE/CAE). Raptem dwa-trzy lata nauki.
30-01-2010 23:36
Antavos & Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
Naprawdę sądzicie, że czepiam się Waszej erudycji w zachodniej sf? Czy może raczej nie odpowiada mi retoryka Deckarda?
31-01-2010 01:11
~Borfan

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Zbanujcie Deckarda, będzie święty spokój.
31-01-2010 05:06
Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
@M.S.:

To może inaczej - czy Twoim zdaniem Polter ma być miejscem promującym czytelnictwo fantastyki dla młodego odbiorcy, który karmiony w kółko kolejnymi odsłonami drowów, alternatywnych Chrystusów/Judaszów itp będzie zawsze odbijał się od książek Mieville'a, Stross'a, Vandermeera, Stephensona, Wolfe'a?

Dział książkowy funkcjonuje od lat, malakh trochę pod prąd ale jednak stara się informować o literaturze fantastycznej dla starszego Czytelnika (czyli, nie ukrywajmy, zagranicznej). Za co najmniej dziwne uważam sytuację, gdy od tych kilku lat pod recenzjami perełek zagranicznej sf wprowadzanej na nasz rynek komentarzy jest nadal tyle, co kot napłakał, i nadal pojawiają się uwagi o "niezrozumieniu" etc - podobnie z newsami o obcojęzycznych pozycjach, komentuje je może tuzin osób.

Inni boją się klawiatury, czy też może po prostu od 3-5-7 lat nie zmienili repertuaru (a. bo się nie chciało, b. bo uproszczona matura z języka obcego, c. gdyż nie widzą alternatywy, d. ponieważ wyemigrowali na inne strony, e. zły Deckard ich przepłoszył, nawet w 2006r., gdy dopiero zaczął się interesować zagraniczną sf i nie komciował ;) )?

I nie wypada o tym mówić/pisać, gdyż...?
31-01-2010 10:54
Ocena:
0
(+1) [troll]
Literatura, o której mówisz, zawsze będzie niszowa tak w Polsce, jak i za granicą. Informowanie, promowanie jej to świetny pomysł, z tym że Ty tego nie robisz. Ty tylko sarkasz i pokazujesz się od najgorszej strony, okazując taki lekceważący stosunek do reszty. To denerwuje człowieka.

I nie chodzi o to, czy wypada, czy nie mówić o to. Wiem tylko, że nie wypada w ten sposób. A Ty taką kampanię prowadzisz od dłuższego czasu.
31-01-2010 11:49
Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
@M.S.:

Twoje prawo tak sądzić i uważać za niszowego twórczość Reynoldsa, który otrzymał milion funtów (? - właśnie nie pamiętam waluty) w kontrakcie z Gollanczem, albo Vandermeera, który ilością opowiadań i powieści przebił większość "nowelizatorów" i pisarzy poszczególnych brandów. I oczywiście piszę tutaj o literaturze fantastycznej, nie Grishamie, Rushdim czy Virginii Woolfe.

Twoim prawem odsądzić mnie od czci i wiary po góra 10 komentarzach wyrażających zniechęcenie takim a nie innym stanem rzeczy. Problem w tym, że po kilku latach bez zmian nastawienia "reszty" i liczniejszych komentarzach "czemu nie po polsku?", bez mojego udziału (zerknij, kiedy wrzuciłem pierwszy komentarz negatywny - podpowiem, grudzień 2008)... straciłem wiarę w ludzi i też postanowiłem postować.

Nie czyni mnie to ani gorszym, ani lepszym, po prostu wypowiadającym się :-)
31-01-2010 12:09
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Jak więc widzisz, M.S, tu nie chodzi o popisywanie się własną erudycją, zwłaszcza moją, bowiem wciąż wiele wspaniałych książek czeka na odkrycie, ale o pewien sposób myślenia i mechanizm działania strony internetowej. Na Polterze zalogowałem się z dwóch powodów. Po pierwsze a) afera z porywaczami ciał erystycznej tyldy i strach przed tym, że mnie to samo mogło spotkać i po drugie b) bardzo ciekawe projekty zagraniczne.

Obok "Katedry" jesteście w tej chwili jedynym źródłem informacji o literaturze zagranicznej w Sieci. Odnoszę zresztą wrażenie, jakby wasz dział książkowy kopiował pomysły konkurencji, zamiast iść własną drogą. "Katedra" zapowiedziała dział opowiadań zagranicznych, wy ruszacie z Wattsem; "Katedra" daje opowiadania Kosmatki, wy robicie z nim wywiad. :) Mi, jako czytelnikowi obu portali, to nie przeszkadza, ale jeśli będziecie się obrażali na to, że ktoś dość sympatycznie próbuje popchnąć was na właściwe tory, bo obecnie jego - a także moim - zdaniem jesteście zawieszeni na płocie, nie wiedząc czy zejść na stronę rozrywkowej pulpy, czy jednak pozwolić się ściągnąć malakhowi, który coś tam próbuje zmienić z literaturą ambitniejszą, chociaż nie zawsze mu to wychodzi (vide nie zawsze dobrana argumentacja, czy po prostu brak oczytania), to daleko nie zajedziecie.

Literatura ambitna, oczywiście, zawsze będzie się sprzedawała gorzej w Polsce niż literatura rozrywkowa i wpływa na to szereg niezależnych czynników (wymiana pokoleniowa, inwazja mass-mediów i dumping down kultury masowej w Polsce), jednakże nie można krytykować ludzi, którzy chcą literatury ambitnej tylko dlatego, że raz czy dwa napisali bardziej zjadliwy komentarz. Wolę zresztą zgryźliwego tetryka Deckarda czy Katatonię, niż miłośniczki Stephanie Meyer (imię ich Legion). Odpowiedzcie sobie na pytanie, w którą stronę iść, zamiast krytykować takie postawy. :)

---

BTW - Rushdie to przecież literatura fantastyczna.:) "Czarodziejka z Florencji" to pełną gębą fantastyka, że nie wspomnę o przeszłości autora, który zaczynał jako pisarz science fiction, tyle że wydawca przylepił mu metkę głównonurtowca, bo z etykietą autora SF Rushdie by się nie sprzedał. :)
31-01-2010 13:13
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Odnoszę zresztą wrażenie, jakby wasz dział książkowy kopiował pomysły konkurencji, zamiast iść własną drogą. "Katedra" zapowiedziała dział opowiadań zagranicznych, wy ruszacie z Wattsem; "Katedra" daje opowiadania Kosmatki, wy robicie z nim wywiad. :)

Antavosie, straciłeś w moich oczach. Sądzę, że gdybyś włożył w sprawdzenie swoich tez choćby minimalny nakład sił i czasu, znalazłbyś to:

http://katedra.nast.pl/art.php5?id =4344

http://polter.pl/Opowiadania-Petera-Wattsa-na-Polterze-w32641

Wiem, że to serwis fantastyczny, ale chyba możemy wykluczyć scenariusz, iż użyłem wehikułu czasu, wybrałem się w przyszłość i podpatrzyłem pomysł Żerania?

Gdybyś postanowił także najpierw zapytać, a potem oskarżać, dowiedziałbyś się, dlaczego przeprowadziłem wywiad akurat z Tedem Kosmatką. Oto cytat z mojej korespondencji z Wojtkiem Sedeńką:

"Wiesz, tu raczej trzeba poszukiwać autorów, których interesujące opowiadania wchodzą do Polski. Spróbuj poprosić o wywiad Kosmatkę - to będzie w najbliższych latach gwiazda I
wielkości."


Ja wcześniej zaproponowałem Bernarda Becketta, Wojtek zaproponował Teda. Chcesz, możesz go zapytać - meila znajdziesz na jego stronie.

Nad bezsensownością argumentu: "Żerań będzie tłumaczyć jego opowiadanie, a wy zganiacie, bo robicie wywiad", nie będę się nawet rozwodził.


Niech to będzie przykład dla innych - można sobie flaki wypruwać, starając się zrobić coś ciekawego.

A potem i tak znajdzie się ktoś, to będzie chciał cię zmieszać z błotem.

Dzięki, Antavos.
31-01-2010 16:05
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ale przecież ja wcale nie mieszam was z błotem. Bez przesady:-) Raczej z sympatią kibicuję obu serwisom i zwracam uwagę na podobieństwa. Jeśli poczułeś się urażony, to przepraszam, bo to nie było moim celem. Wielka szkoda, że na wszelką krytykę i brak pochwał reagujesz w ten sposób.

A wywiad z autorem "Genesis", bo chyba o niego chodzi, przeczytałbym bardzo chętnie tak czy inaczej. Wielka, wielka powieść.
31-01-2010 16:12
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Raczej z sympatią kibicuję obu serwisom i zwracam uwagę na podobieństwa.

Jakbyś zapomniał, to cytat z twojego komentarza:

Odnoszę zresztą wrażenie, jakby wasz dział książkowy kopiował pomysły konkurencji

Za takie "kibicowanie" podziękuję.
31-01-2010 16:17
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Przykro mi, że tak zareagowałeś, ale każdy ma prawo do indywidualnej oceny działań serwisu. Ja miałem taką, ty sprostowałeś, ja przeprosiłem, bo nawet zresztą nie pomyślałem, że tok rozumowania może iść równolegle i na tym sprawa powinna się zakończyć, ale zamiast tego reagujesz z zaciekłością pitbula, zupełnie nie zwracając na całokształt poprzedniego komentarza, w którym wyraźnie przecież podkreślam, dlaczego się zalogowałem, dlaczego piszę, i w jakim punkcie teraz się znajdujecie (wcale nie najgorszym; jest dużo lepiej, niż było rok, czy dwa lata temu). Co zresztą podtrzymuję, bo instynktownie wyczuwacie, co należy promować, jakich autorów, tyle że nie zawsze wam wychodzi (zła argumentacja, brak oczytania). Wielka szkoda, że nie potrafisz przyjąć sensownej, luźnej obserwacji (nawet nie krytyki) i wszystko odbierasz, jako atak na siebie/poltera. O ile bardzo chętnie podyskutuję o literaturze ([zgryźliwy tetryk]wciąż czekam na komentarz Grzędowicza odnośnie wpływu New Weird na PLO[/zgryźliwy tetryk]), to nie będę dyskutował na tym poziomie. [zabiera grabki i łopatkę, i wychodzi]

---

A skoro już przerzucamy się, wzorem polityków, stenogramami/cytatami wyrwanymi z kontekstu, wzorem prasy brukowej, to przypomnę: MI TO WCALE NIE PRZESZKADZA. Tłumaczenie, bo chyba nie dotarło: nawet jeśli byście kopiowali, to jest to jedna z tych matryc, które warto i trzeba kopiować, jeśli zrobicie to dobrze. Mam nadzieję, że wyraziłem się już dostatecznie jasno.
31-01-2010 16:26
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
ale każdy ma prawo do indywidualnej oceny działań serwisu (...) Wielka szkoda, że nie potrafisz przyjąć sensownej, luźnej obserwacji (nawet nie krytyki) i wszystko odbierasz, jako atak na siebie/poltera.

Antavosie, w komentarzu poniżej podałem ci suche fakty, zaprzeczające twoim oskarżeniom (dla mnie stwierdzenie, że czyjeś dzieło jest kopią pracy innej osoby, to oskarżenie). A ty mi tutaj o "ocenianiu" i "sensownej krytyce". Litości.

Nie odniosłem się do "braku oczytania" czy "złej argumentacji", bo tutaj nie mam co dyskutować. W porównaniu do Ani Brzezińskiej czy Wojtka Sedeńki, czuję się jak literacki ignorant (ciągle tylko im odpowiadam: "Nie czytałem";p).

31-01-2010 16:41
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
dobra ale wróćcie do rzeczy
to jest argumentow ad personam
31-01-2010 17:20
bukins
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Antavos

Nie do końca rozumiesz chyba działanie serwisów książkowych w Polsce.

Każdy serwis skupia się na tym, co jest wydawane w Polsce. To jest podstawa. To jest 90% czytelników serwisu. Te 10% (albo i mniej) to z kolei ludzie pokroju Ciebie czy Deckarda, którzy czytają literaturę zagraniczną.

Z tego co widzę, to malakh stara się promować nazwiska tych zagranicznych twórców, którzy zostali wydani właśnie w Polsce albo niedługo będą wydani. Informowanie o wszystkim, co się dzieje na świecie jest pomyłką, bo większość ludzi to nie interesuje.

I zarówno ty czy też Deckard mogą sobie na tym ubolewać, ale w takim wypadku pozostaje Wam głównie inne anglojęzyczne źródło.
31-01-2010 17:50
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
+1
(+1) [troll]
O, jednak można kulturalnie i bez obrażania (siebie i innych) podyskutować. Technicznie rzecz biorąc, bukins, masz oczywiście rację: polskie serwisy skupiają się na fantastyce rodzimej. Takie zjawisko jest najzupełniej normalne, a i pożądane. Wyjdźmy z dwóch założeń:

1. Sieć kształtuje gusta czytelników.

2. Gusta czytelników kształtują Sieć.

Trzeba przerwać obowiązującą tutaj zasadę naczyń połączonych, jeśli chcemy promować dobrą fantastykę niezależnie od jej kraju pochodzenia. A w taką stronę, moim zdaniem, powinny zmierzać strony internetowe zajmujące się krytyką literacką. W tej chwili zasięg oddziaływania złych książek jest spotęgowany przez ich zazębianie się ze światem mass-mediów (o Twilight i tak usłyszymy w mediach, po cóż więc te złe książki recenzować?). Zamiast tego można promować dobrą literaturę: Crowleya czy Wattsa. W jednej z wypowiedzi Andrzej Miszkurka powiedział chyba, że wyszedł z Wattsem na zero. Wcześniej została poprowadzona sprawna kampania szeptana: przedpremierowe recenzje i posty pojawiły się na Katedrze, w serwisie Paradoks, a także chyba tutaj. Chcą więc ludzie wieści ze świata, czy nie chcą? Moim zdaniem chcą, tylko trzeba umiejętnie dobierać tematy. Wykażcie się kreatywnością. Jesteście serwisem internetowym o dużej sile rażenia (filmy, książki, gry etc, trochę za dużo tego, jak dla mnie). Zróbcie sondę. Zobaczycie, że mam rację i ludzi interesuje zachodnia fantastyka, tak jak kiedyś wschodnia. A jak nie, to odszczekam publicznie swoje słowa.
31-01-2010 18:40
Deckard
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Bukins:

Bez obaw, nie planuję terroryzowania serwisu - myślę, że można pogodzić to, o czym pisze Antavos z tym, na co Ty wskazałeś.

Zgadzam się z tym, iż można zbudować alternatywę dla "tu wpisz adres www z końcówką .com", tak aby serwis nie tracił Czytelnika mającego więcej, niż 26 lat na rzecz zachodnich stron.

W kwestii budowy popularności - podam przykład z czasów działania na rpgo: dwa lata recenzowania gier takich i owakich, wyciągania części fandomu z lat `90-tych itp. Droga była długa: od recek bez komentarzy do wielu raportów z sesji mało znanych systemów a nawet do wydawania przez Portal całych gier. To jest przynajmniej jeden przykład, iż serwis może być opiniotwórczy na tyle, aby stworzyć nową niszę w rozrywce.

Z książką jest łatwiej - jest powszechniejsza, nie wymaga całej społecznej logistyki, dodatkowo wcale nie tak rzadko służy również do poprawiania umiejętności językowych.

Kwestia takiego uchwycenia problemu, aby nie zmarnować szansy dawanej np. przez lutowo-marcowe premiery MAGa, czyli Światła i Shrieka, które mają szansę zachęcić Czytelników do poznania dalszej twórczości Harrisona i Vandermeer'a.
31-01-2010 19:02
bukins
Ocena:
+3
(+1) [troll]
W tej chwili zasięg oddziaływania złych książek jest spotęgowany przez ich zazębianie się ze światem mass-mediów (o Twilight i tak usłyszymy w mediach, po cóż więc te złe książki recenzować?).

Z tego względu, że to serwis wciąż fanowski, który recenzje czerpie głównie z książek dawanych przez wydawnictwa i jeśli chcemy mieć dobry układ, to nie możemy się wypiąć na co niektóre książki nie recenzując ich. Ale z kolei nikt nam nie zabrania ich surowo ocenić ;)

I odnośnie umiejętnego promowania dobrej literatury zagranicznej - przykładem niech będzie Bacigalupi. Najpierw recenzje jego książek, potem wywiad, a następnie informacja o tym, że zbiór jego opowiadań ukaże się w Uczcie Wyobraźni. Pewnie AM miał to już prędzej zaplanowane, ale liczę na to, że to wcześniejsze trąbienie malakha o tym autorze spowoduje, że czytelnicy kupując tę książkę będą mieć już wyrobione zdanie typu: "O, to ten super autor, o którym głośno było na Polterze". I myślę, że to w jaki sposób malakh promuje zagraniczną literaturę jest póki co najbardziej optymalnym rozwiązaniem.
31-01-2010 19:03
malakh
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Ale dlaczego promowanie ambitnej literatury ma oznaczać ignorowanie tekstów rozrywkowych? Dlaczego Watts ma się wykluczać chociażby z Pilipiukiem? Jeden drugiego nie pogryzie.

Chcesz, żebyśmy promowali dobrą prozę zagraniczną - robimy to. Wywiady z Wattsem, Bacigalupim, w przygotowaniu (w zasadzie już gotowe) z Kosmatką i Cetnarowskim. Nad nową powieścią Wawrzyńca Podrzuckiego mamy roztoczyć szczególną opiekę...

Ale jak ma się to do recenzowania innych książek? To nie NF, ja (na szczęście) nie mam dylematów Matuszka, bo na Polterze nie ma limitów. Jeżeli znikną recenzje książek "rozrywkowych", sądzisz że pojawi się więcej recenzji prozy ambitnej? Nie. Będzie po prostu mniej recenzji.

Jeżeli czegoś mi brakuje, pod względem "mocy przerobowej" recenzentów, to osób znających angielski na tyle, by móc oceniać książki wydawane w USA i Wlk. Brytanii - ja sam mam coraz mniej czasu na czytanie.
31-01-2010 19:08
bukins
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bez obaw, nie planuję terroryzowania serwisu

Ale w sumie mógłbyś się przydać :D
31-01-2010 19:22
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tiaa... niech ktoś załatwi serwer, tak gdzieś na tydzień.

Odpocznę sobie;)
31-01-2010 19:29
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Wsadziłem kij w mrowisko:D i wyjątkowo nie będę pisał długo. Po prostu zadajcie sobie pytanie i odpowiedzcie sobie szczerze, we własnym gronie, jak długo chcecie pozostać serwisem fanowskim.

A propos tzw podziału na literaturę ambitną/rozrywkową, to już gdzieś w komentarzach pisałem: nie mam nic przeciwko dobrej literaturze rozrywkowej. Chodzi o to, by promować dobre książki, a o złych nie pisać, bo i tak ludzie o nich usłyszą.

I tyle.

P.S Uciekam, bo deadline się zbliża, a muszę oddać parę rzeczy. Włączam Black Sabbath i jazda do roboty, bo mi parę osób zrobi z dupy jesień średniowiecza.
31-01-2010 19:32
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Chodzi o to, by promować dobre książki, a o złych nie pisać, bo i tak ludzie o nich usłyszą.

To jest pułapka. Kto ma decydować, co jest dobrą, wartą recenzji literaturą, a co nie? Ja? Jakoś nie widzi mi się narzucanie wszystkim własnej wizji literatury...

Sytuacja przedstawia się następująco: mam w redakcji różnych recenzentów - jedni lubią hard SF, drudzy horrory. Mamy wywalić lwią część redakcji książkowego, czy kazać im czytać to, co sam lubię?

Wydawnictwa przesyłają na najróżniejsze książki. Nikomu nic nie wciskam na siłę, każdy bierze, co mu się podoba. Dlaczego mam to zmieniać? W imię czego?

Moim celem jest promowanie literatury ambitnej, fakt. Wywiady, recenzje, nieraz felietony + sporo newsów.

Moim celem jest także promowanie fantastyki. Dlatego mnóstwo małych wydawnictw może liczyć na nasz patronat, dlatego rzadko odmawiamy (aczkolwiek wszystkiego nie bierzemy).

Jeżeli zamknę oczy, zatkam uszy i zacznę głośno śpiewać, nie sprawi to, że literatura rozrywkowa zniknie.

jak długo chcecie pozostać serwisem fanowskim

Chcecie? Antavosie, nawet sobie nie wyobrażasz, ile bym dał, żeby Polter był profesjonalny - ergo, zatrudnił mnie i płacił tyle, żebym nie musiał pracować nigdzie indziej. Nie pracowałbym dla Poltera 8h dziennie. Pracowałbym dużo więcej.

Ale realia są inne.
31-01-2010 19:43
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Wracam z uczelni, w głośnikach laptopa pobrzmiewa Led Zeppelin, a tutaj dyskusja zamilkła. Syk otwieranej puszki Dr.Peppera rozbrzmiał w pokoju, czas na nowo rozkręcić imprezę.

Tu nie do końca chodzi o płacenie, czy też jego brak, za teksty, a podejście do krytyki literackiej. "Esensja" i "Creatio Fantastica" to w pełni profesjonalne serwisy, a nie płacą. Chodzi o dobór lektur, o tematykę. Nikt nie broni napisania pisarzowi dobrego horroru. Ostatnio jestem zachwycony horrorem skandynawskim (głównie oszczędną, momentami szokującą prozą Lindqvista).

Przykładowo: bodaj jedynie "Esensja" wykracza poza fantastyczne getto, doceniając fantastyczne pozycje wydane przez wydawnictwa głównonurtowe. Kiedy recenzowaliście powieści Kobo Abe, Haruki Murakamiego, Kazuo Ishiguro, Doris Lesing, Pynchona, a z naszego podwórka Krzysztofa Vargi czy Olgi Tokarczuk? A przecież to fantaści. Oto mi chodzi. Poszerzcie repertuar. Ja wiem, moce przerobowe to problem, wiem o tym lepiej niż sądzisz. Apeluję: nie rozmieniajcie się na drobne. Bierzcie mniej patronatów, w ten sposób wyrabiacie sobie markę. Zobaczcie, jaką strategię obrała "Nowa Fantastyka", czy właśnie "Esensja". Mówię to naprawdę z troski o serwis, bo widzę, że się rozwijacie. A ja, wbrew pozorom, potrafię to docenić.

Kurczę, Led Zeppelin skończył grać, atmosfera zapewne zgęstnieje. Czas zmienić płytę. Muzyka na dzisiaj: Deicide. :)
01-02-2010 16:42
@Antovos
Ocena:
0
(+1) [troll]
Zeppelina lepiej unikaj - ścieżka dźwiękowa do anime powinna być bardziej na miejscu. Ten sam poziom poczucia realizmu.

Troszcz się lepiej o co innego. Podobno wywożą dzieci z Haiti. Może sprawdź, czy nie potrzebują tam Twojej pomocy przy pakowaniu?
01-02-2010 16:46
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ja już wyraźnie chyba powiedziałem, że na poziomie słownych przepychanek i wycieczek ad personam nie będę dyskutował. Najwyraźniej nawet delikatna krytyka i próba rozpoczęcia dyskusji na temat serwisu podjęta przez jego czytelników, i to na ogólnodostępnym forum (przepraszam za offtop, tak btw), jest tematem tabu, więc sobie idę.
01-02-2010 16:58
Ocena:
0
(+1) [troll]
Trzymam za słowo, choć i tak Ci nie wierzę.

A dyskusja została rozpoczęta już kilkadziesiąt komentarzy wyżej. Ktoś Ci już nawet zdążył wytłumaczyć, skąd obecna polityka serwisu. Nie zrozumiałeś - Twój problem.
01-02-2010 17:08
Cherokee
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
@Antavos

Te horrory skandynawskie to w oryginale, czy czekałeś aż ktoś przetłumaczy?
01-02-2010 17:21
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Cherokee - nie jestem poliglotą, niestety. Książki wydaje bodajże Amber. Polecam je, bo to bardzo dobra literatura.

M.S

Ale to nie znaczy, że o polityce serwisu nie można dyskutować. Wielka szkoda jednak, że stosujcie cenzurę prewencyjną. Powstaje niewygodne pytanie: dlaczego?

Ale na to odpowiedzcie sobie sami.

---

Aha, jeszcze jeden komentarz i nie poruszę już nigdy więcej tego tematu. Skoro tak nie chcecie, żeby dyskutować otwarcie o polityce Poltera (nie wnikam w tej chwili w powody, każdy serwis ma prawo stosować własną politykę), to czemu umożliwiacie komentowanie na stronie? Bądźcie konsekwentni i tyle.

I się wyłączam z dyskusji.
01-02-2010 17:46
@Antavos
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pojęcia nie mam, jaką politykę stosuje serwis, bo nie jestem członkiem redakcji, tylko zwykłym użytkownikiem - jak i Ty.
01-02-2010 17:54
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Pojęcia nie mam, jaką politykę stosuje serwis, bo nie jestem członkiem redakcji, tylko zwykłym użytkownikiem - jak i Ty.

Jak widzisz Antavosie, Michał nie wypowiadał się jako góra działu książkowego.

Ja ci odpowiem, po kolei:

"Esensja" i "Creatio Fantastica" to w pełni profesjonalne serwisy, a nie płacą.

Esensja skupia w większości ludzi na co dzień zajmujących się literaturą, tudzież sporo starszych, niż przeciętna wieku redaktora Poltera. Mieli więcej czasu na czytanie, naukę recenzenckiego rzemiosła - można powiedzieć, że Polter czy Katedra to wcześniejsze stadia rozwoju.

Chociaż mnie osobiście niespecjalnie podoba się lekkie skręcanie Esensji ku filmowi. Owszem, recenzują także prozę głównonurtową, ale traci na tym fantastyka - dawno już przestali być na bieżąco, nie licząc kilku najważniejszych pozycji.

"Creatio Fantastica" skupia natomiast pisarzy i redaktorów. Jest tam przecież Cetnarowski, Zbierzchowski, Spasiewicz, Strzeszewski - fakt, CF im nie płaci, ale mimo to CF jest profesjonalne, bo tworzą go ludzie zarabiający na życie pisaniem i redagowanie.

U nas jest inaczej. Ja za pół roku będę magistrem inżynierem... biotechnologii - mało humanistyczny kierunek.

Chodzi o dobór lektur, o tematykę.

1. Jak tego dokonać? Ja mam to robić? Jeszcze dwa lata temu, według takiego klucza postępowania, nie dał bym patronatu "Kronikom Wardstone" Delaneya. A jest to wyśmienity cykl, stojący na baardzo wysokim poziomie. Kto ma więc decydować?

2. Dobieram lektury, sobie. Właśnie czytam Diaza i antologię "Pod dobrą gwiazdą", w kolejce na najbliższy czas jest nowa powieść Tokarczuk, a w planach i inni, jak chociażby Rushide. Dwa dni temu skończyłem "Ogród czasu" Ballarda, a jeszcze wcześniej "Trylogię kosmiczną" Lewisa.

Mało ambitne?

Nie mam jednak zamiaru wciskać innym lektur według własnego klucza oceny. Przede wszystkim, straciłbym redaktorów, bo kto chciałby recenzować książki, które go nie interesują? Po drugie, nie uważam, aby sam fakt, że coś nie jest prozą ambitną sprawiał, że należy dany tekst ignorować. Chwalić, promować i polecać książki wybitne - tak. Ale ignorować pozostałe? Nie. A skąd czytelnik ma wiedzieć, czy dana książka jest dobra, czy zła, skoro nikt jej nie zrecenzuje?

Apeluję: nie rozmieniajcie się na drobne. Bierzcie mniej patronatów, w ten sposób wyrabiacie sobie markę.

Patronaty rozdzielam wedle klucza: co chcą moi redaktorzy i co osobiście uważam za warte promocji. Chce jednak, o czym już wspominałem, także promować fantastykę w ogóle - stąd pomoc mniejszym wydawnictwom, w miarę możliwości, z pomocą patronatu.

Zobaczcie, jaką strategię obrała "Nowa Fantastyka",

Zły przykład, nie sądzisz? Dlaczego Matuszek odszedł z NF? Bo zaczynało brakować miejsca chociażby na wnikliwe recenzje ambitnej prozy.

Dzisiaj przeczytałem recenzje z lutowej NF i jest kilka - w czym wina głównie durnego, śmiesznie małego limitu znaków - dużo gorszych, niż teksty moich redaktorów. Reszta także nie zachwyca (nie są złe, ale wcale tak bardzo nie odstają od poziomu naszego działu, tudzież Katedry).

Pamiętaj też, że sytuacja NF nie pasuje do modelu Poltera, bo my nie mamy limitów. Jeżeli nie będziemy recenzować prozy "mniej ambitnej", nie przybędzie od tego automatycznie ocen książek z wyższej półki.

Ostatnio jestem zachwycony horrorem skandynawskim (głównie oszczędną, momentami szokującą prozą Lindqvista).

Recenzja "Ludzkiej przystani" w drodze. Ula też chwaliła.


Ogólnie rzecz biorąc zwrot w kierunku prozy ambitnej jest nieunikniony, co wiąże się z osobą szefa działu, czyli mną. Mam takie a nie inne upodobania, zrozumiałe jest więc, że skoro ja działam najaktywniej, są one eksponowane.

Nie mam jednak zamiaru wyrzucać redaktorów tylko i wyłącznie dlatego, że mają gusta inne od moich. Póki potrafią uzasadnić swoją ocenę i pisać rzeczowe recenzje, dopóty będzie dla nich miejsce w redakcji.

Bo to dział książkowy, a nie - wbrew pozorom - dział malakha.
01-02-2010 18:28
~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
[quote]Kiedy recenzowaliście powieści Kobo Abe, Haruki Murakamiego, Kazuo Ishiguro, Doris Lesing, Pynchona, a z naszego podwórka Krzysztofa Vargi czy Olgi Tokarczuk? A przecież to fantaści. Oto mi chodzi. Poszerzcie repertuar.[/quote]

Antavos, pomysł jest mi czytelniczo bardzo bliski i bliski mojemu myśleniu o literaturze. Niemniej niebezpiecznie zbliża się również do "weźmy się i zróbcie". To się nie uda. Skoro brak Ci tutaj analizy tekstów Vargi, Tokarczuk (Sosnowskiego, Kościowa, Piątka, Filipiak itd.), to napisz, Malakh pewnie chętnie zamieści.
Mogę mieć inne upodobania czytelnicze niż większość czytelników Poltera, ale nie będę nawoływała do dyskusji o Brochu i Musilu, którzy wydają mi się znacznie bardziej znaczący niż (szybki podgląd na stronę Książek) Anubis Wolfganga Hohlbeina. Sęk w tym, że w fantastyce dominuje nurt popularny (i en masse jest to gatunek schematyczny, tradycyjny i powtarzalny) i nie da się całkowicie zatrzeć tych proporcji. A tu i tak pojawiają się rzeczy wykraczające poza tradycyjne sieciowe „podoba/nie podoba mi się”. I to jest dużo, tak sądzę. Pozwala pokazywać trochę inną perspektywę myślenia o literaturze. Literaturze, która nie jest dzielona na fantastyczną i niefantastyczną, bo kiedy czytałam Ishiguro, fantastyczność jego prozy (?) zupełnie mnie nie obchodziła. Nie przypuszczam też, żeby wymienieni przez Ciebie polscy pisarze tak myśleli o sobie. Fantastyczność – umowna – jest dla nich zapewne takim samym narzędziem literackim, jak wiele innych. Literatura jest systemem naczyń połączonych, badanie zawartości realizmu w roztworze po przewrocie modernistycznym i postmodernistycznym wydaje mi się chybione. Owszem, jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy tutaj, bo serwis czytają ludzie o specyficznych upodobaniach czytelniczych. Ale nic więcej.
03-02-2010 09:44
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Obiecałem M.S, że nie będę się wypowiadał na temat polityki serwisu, dlatego przepraszam, ale dłuższego komentarza nie napiszę, chociaż cieszę się, że mamy podobne zainteresowania literackie:). Malakh, w istocie, zaproponował mi współpracę (Marcinie, mam nadzieję, że ten fragment prywatnej korespondencji mogę ujawnić? Jeśli nie, możesz edytować posta). Z różnych powodów (w skrócie: praca, drugi kierunek, terminy) musiałem niestety odmówić, chociaż nie wykluczam, że kiedyś coś dla Poltera napiszę.
03-02-2010 14:26
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tajemnica to żadna.

Fakt, maruda z ciebie straszna... ale oczytana maruda, więc chętnie zobaczyłbym, jak ty oceniasz książki.
03-02-2010 16:26
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Jasne, ale jako prawnik jestem legalistą i wolę nie naruszać bez potrzeby - ha, ha - tajemnicy korespondencji służbowej. :) A jeśli chodzi o recenzje, to się zobaczy się.
03-02-2010 16:56
~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mam wrażenie, że korespondencja należy do odbiorcy. Nie jestem prawnikiem, ale chyba tajemnica korespondencji nie dotyczy adresata, który może ją wywiesić i w sieci, i w szalecie miejskim (jako ponury paranoik pamiętam o tym, kiedy cokolwiek piszę...).
03-02-2010 20:19
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Niekoniecznie. Przykład z innej beczki: technicznie rzecz biorąc, w świetle ostatnich orzeczeń sądów, nawet publikacja zdjęć na Naszej Klasie powinna być uzgodniona ze wszystkimi zainteresowanymi (czyt. obecnymi na zdjęciu). W przeciwnym wypadku GIODO może się taką sprawą zainteresować. Wprawdzie moją specjalizacją jest prawo pracy, to sądzę, że zanim upubliczni się czyjąś korespondencję (niezależnie, czy zrobi to odbiorca czy nadawca), trzeba mieć zgodę zainteresowanego. Oczywiście nie mówimy tutaj o tajemnicy służbowej: czyli np. dziennikarz powinien chronić swoje kontakty itp. :) Zgoda jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A, no i przykład z naszego podwórka: pracownicy - podkreślam "pracownicy", nie autorzy, ponieważ ci nie pracują na podstawie umowy o pracę, nawet jeśli podpisali lojalkę - Fabryki Słów za bardzo nie mogą się wypowiadać o wszelkich kłopotach firmy, ani ujawniać korespondencji służbowej z tego samego powodu. Mogłoby to zostać odebrane jako działanie na szkodę firmy:)
03-02-2010 21:59
~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ochrona danych osobowych to chyba inna sprawa. Mnie chodzi wyłącznie o to, że w świetle orzecznictwa, jakie znam, korespondencja należy do osób ją prowadzących - obaj mają prawo ją opublikować. Tajemnica korespondencji dotyczy, o ile wiem, korespondencji prywatnej, i oznacza tyle, że nikt poza jej adresatem i odbiorcą nie może mieć w nią wglądu (z wyjątkami wyliczonymi w ustawie, ale ta ochrona jest bardzo mocna). Oczywiście pozostają wątpliwości natury etycznej, bo publikowanie czyichś zwierzeń, nawet jeśli ma się do tego prawo, nie jest specjalnie sympatyczne. Ale korespondencja służbowa to zupełnie inna sprawa i w grę wchodzą inne uwarunkowania. Trzymając się Twojego przykładu: nie komentuję posunięć innych wydawnictw ani nie analizuję, nawet całkiem koleżeńsko, zapisów cudzych umów, bo to podpadałoby pod nieuczciwą konkurencję. Daję jedynie namiary do prawników, których uważam za sensownych i którzy nie są związani stałą współpracą z żadnym wydawnictwem z branży. BTW, ludzie z fandomu mają pomysł warsztatów prawnych dla twórców. Świetny pomysł IMO.
04-02-2010 09:08
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dlatego, chociaż wcale nie upieram się przy swoim zdaniu, wolałem mieć stuprocentową pewność. Jak pisałem, zgoda jeszcze nikogo nie bolała;) A podejście bardzo pochwalam i gratuluję wysokich standardów etycznych. Niestety, w dzisiejszym świecie, to rzadkość.

By the way - warsztaty dla twórców, obejmujące podstawy prawa własności intelektualnej, to znakomity pomysł. Na wiadomość prywatną mogę podesłać namiary na znakomitego specjalistę w tej dziedzinie, który egzaminował jakiś czas temu paru moich znajomych z innej specjalizacji, a ja miałem egzamin z prawa handlowego. Przesympatyczny, starszy człowiek, doktor habilitowany. Nie wiem, czy byłby zainteresowany bezpłatnymi, jak przypuszczam, kursami, ale kto wie? Na mojej uczelni znalazło się parę, hmm, ciekawych przypadków Antavosa (ot, paru miłośników Iron Maiden i Deicide:), na przykład ).
04-02-2010 10:26
Deckard
Ocena:
0
(+1) [troll]
O witam kolegę po fachu (ok, ja akurat z prawa pracy drzewiej się "seminarzyłem", na co dzień raczej spółki handlowe i umowy, czasami autorskie) :D
05-02-2010 20:42
Antavos
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Boże, jeszcze jeden prawnik interesujący się fantastyką. O tempora, o mores!
05-02-2010 22:02






Informacje

Accelerando
Accelerando

Autor: Charles Stross
Wydawca: MAG
Data wydania: 14 stycznia 2009
Liczba stron: 412
Cena: 35,00 zł